Sebastian Wierzbicki: Nie ma kryzysu na lewicy

Adam Kielar    2014-11-09 08:35:07

Sebastian Wierzbicki – wiceprzewodniczący Rady Warszawy, szef stołecznych struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz kandydat na prezydenta. W długiej rozmowie z red. Adamem Kielarem opowiada o partyjności, ruchach miejskich, swoich konkurentach w wyścigu do prezydenckiego fotela, ale także o prawobrzeżnej Warszawie, reprywatyzacji i wielu innych sprawach. Polecamy!

Panie Przewodniczący, czy w samorządzie powinno liczyć się przede wszystkim to, aby rozwiązywane były problemy miasta i mieszkańców, a nie barwy partyjne? Niedawno mieliśmy o tym dyskusję na portalu i zdania były podzielone. Te dwa światy powinny się uzupełniać?

Powinny, gdyż ani jedno ani drugie się wzajemnie nie wyklucza. Partie polityczne w każdej demokracji są narzędziami, które służą zdobywaniu i sprawowaniu władzy i które przygotowują do tego odpowiednich polityków. Oczywiście to nie wyklucza startu osób, które nie chcą działać w partiach. Jednak takie osoby są raczej uzupełnieniem organizacji partyjnych. Warto zwrócić też uwagę na jeden ważny element – wielu dzisiejszych problemów Warszawy nie da się rozwiązać bez reprezentacji w Sejmie. To sprawa dekretu Bieruta, „Janosikowego” i wiele innych. Samorządowcy bez zaplecza w parlamencie nie są w stanie rozwiązać najważniejszych problemów stolicy

Mówi Pan o sprawach najważniejszych i dotyczących całego miasta, jednak są też sprawy dużo bardziej przyziemne, i w tym wypadku wielu kandydatów mówi, że np. dziura w jezdni nie ma barw partyjnych.

Oczywiście nie jest tak, że każda sprawa w samorządzie ma jakieś większe tło polityczne. Ulice nie są ani czarne ani czerwone, jednak jest tu pole do różnic. Na przykład można się różnić w priorytetach realizacji poszczególnych inwestycji – dla lewicy ważniejsze będą żłobki i przedszkola, być może dla PO ważniejsza będzie ciężka infrastruktura w postaci nowej drogi. Inną sprawą jest samo podejście do mieszkańców – lewica siłą rzeczy jest bardziej prospołeczna i otwarta na dialog, czego najlepszym przykładem jest idea budżetu partycypacyjnego, o której mówiliśmy od ponad czterech lat. Podobnie jest w Radzie Warszawy z kwestią nazewnictwa ulic – tutaj często jest właśnie spór ideologiczny nie o to, gdzie droga ma powstać, tylko czyjego będzie imienia, nie mówiąc o pomnikach czy zmianach nazw ulic. To są sprawy, gdzie ideologia wychodzi na pierwszy plan.

Jak Pan oceni szanse startujących w tych wyborach ruchów miejskich? Tak naprawdę po raz pierwszy mamy do czynienia z ogólnomiejskimi komitetami, takimi jak Inicjatywa Mieszkańców Warszawy czy Miasto Jest Nasze.

Myślę, że w tych wyborach mogą one liczyć na pojedyncze mandaty w Radach Dzielnic, natomiast w przypadku Rady Miasta raczej ich w nowej kadencji nie zobaczymy w ławach radnych. Dobrze, że są takie osoby, które mają pomysły na Warszawę i którym się chce działać. Dobrze też by było, by najpierw trafiły one do rad dzielnic, gdyż przekonałyby się wówczas, że same hasła i słuszne pomysły są niczym w starciu z przepisami prawa, które samorządowców ograniczają.

Zapytam teraz właśnie o rady dzielnic. Czy warszawskie struktury SLD przeżywają kryzys? Znany jest przypadek Śródmieścia, gdzie w jednym okręgu nie będzie w ogóle kandydatów, ale podobna sytuacja jest np. w Wesołej  gdzie tylko w jednym okręgu mamy 5 kandydatów, a w Wilanowie i Wawrze nie ma list SLD-Lewica Razem w ogóle.

Nie ma żadnego kryzysu. Oprócz jednej wpadki na Śródmieściu to pozostałe sytuacje w dzielnicach są jak najbardziej uzgodnione. W Wilanowie i Wawrze postanowiliśmy wejść w porozumienie z lokalnymi komitetami. W Rembertowie tradycyjnie mamy sytuację, gdzie koledzy uznali, że wolą się skupić na pozostałych okręgach niż angażować się w tym jednym „pustym”, co zresztą w wielu w wyborach w tej dzielnicy okazało się skuteczne, w końcu przewodniczącym Rady jest tam polityk SLD.

A Śródmieście?

Tutaj mam żal do kolegów, że nie dopilnowali tej sprawy, zwłaszcza, że śródmiejska organizacja SLD jest największa ze wszystkich w Warszawie. Nikomu jednak nie mieściło się w głowie, że tyle podpisów może zostać zakwestionowanych.

Nie boją się Państwo, że w sytuacji większej ilości kandydatów i komitetów lewicowych, szanse na dobry wynik SLD zmaleją? Na lewicę w sumie może zagłosować więcej osób, ale niekoniecznie na waszą partię – mamy KW Andrzeja Rozenka, Zielonych, część głosów lewicy mogą też przejąć niektóre ruchy miejskie jak Warszawa Społeczna czy Ruch Sprawiedliwości Społecznej.

Wybory do Parlamentu Europejskiego pokazały, że główną siłą na lewicy jest SLD. Po nich zaczęliśmy rozmowy i z Zielonymi i z Twoim Ruchem i z wieloma stowarzyszeniami. Część weszła z nami w koalicję, część nie. Zieloni postanowili iść sami i pewnie uzyskają podobny wynik jak w wyborach do PE. Twój Ruch zrezygnował z własnego szyldu i stworzył komitet Andrzeja Rozenka, który nie zarejestrował list w swoim „bastionie” czyli w Śródmieściu. Im także nie wróżę sukcesu. Chciałbym, by lista lewicowa byłą jedna, ale nic na siłę.

Jak Pan oceni innych kandydatów lewicowych? Nie mówię tu o szansach, gdyż sondaże są raczej jednoznaczne, natomiast co Pan sądzi o ich programie czy też postulatach, jakie zgłaszają?

Kandydatów przede wszystkim powinni ocenić wyborcy i zrobią to 16 listopada. Co do Andrzeja Rozenka, to jest to dobry poseł, natomiast nie miał nigdy nic wspólnego z samorządem. Piotr Guział to samorządowiec, ale patrząc po kandydatach Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej wyraźnie widać, że z lewicą nie ma ona nic wspólnego. Nie wspomnę już o koalicji z Prawem i Sprawiedliwością i zachwycaniu się Jarosławem Kaczyńskim. Poza tym inną rzeczą jest robienie awantury i kontestacja, a czym innym budowanie, a póki co pan burmistrz ma problem z budową kilkudziesięciu mieszkań komunalnych przy Kłobuckiej, a obiecuje ich tysiące.

A dwie pozostałe kandydatki - Joanna Erbel i Agata Nosal-Ikonowicz?

Gdyby Joanna Erbel została radną to poznałaby samorząd od tej praktycznej strony, jego przepisy i procedury, bo do tej pory, z całym dla niej szacunkiem, nie ma ona żadnego doświadczenia, a żeby zarządzać prawie dwumilionowym miastem jest to niezbędne. Pani Nosal-Ikonowicz mówi, że kandyduje dlatego, że jej mąż nie może. Szanuję to co oni robią dla lokatorów i osób potrzebujących, ale nie widzę tu żadnej silnej konkurencji.

To teraz zajrzyjmy na druga stronę – kandydatów prawicowych. Ich jest mniej, natomiast jej o nich dość głośno, zwłaszcza po ostatniej wypowiedzi posła Sasina na temat płacenia podatków w Warszawie.

W mojej ocenie poseł Jacek Sasin, którego nawiasem mówiąc cenię, skompromitował się tą wypowiedzią. Jeżeli kandydat na Prezydenta Warszawy tu nie mieszka, nie płaci tu podatków, a jednocześnie chce zapewnić warszawiakom bezpłatną komunikację, ściągając tu 300 tys. nowych podatników, to powinien zacząć od siebie. Z takim podejściem powinien kandydować na burmistrza Ząbek, gdyż tam jest zameldowany i tam płaci podatki.

Czy możliwe jest wprowadzenie darmowej komunikacji w Warszawie, jak postuluje poseł Jacek Sasin?

Nie ma szans na wprowadzenie darmowej komunikacji w Warszawie. Nawet, gdyby znalazły się te zapowiadane pieniądze od nowych podatników, to wolałbym je przeznaczyć na remonty starych kamienic i budowę nowych mieszkań komunalnych.

A jak Pan ocenia kandydaturę Przemysława Wiplera?

Wszystko wskazywało na to, że kariera pana posła skończyła się rok temu pod słynną „Enklawą” na Mazowieckiej, jednak dziwnym trafom udało mu się przetrwać. Nie wyobrażam sobie, by prezydent mojego miasta pod klubem bił policjantów. Powaga tego urzędu wymaga, by nie obejmowała go osoba, która się kompromituje (wywiad został przeprowadzony przed ukazaniem się "taśm Wiplera" - przyp. AK)

Jak Pan uważa, dlaczego Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wykazuje w kampanii większego zainteresowania debatami z innymi kandydatami ani spotkaniami z mieszkańcami?

Hanna Gronkiewicz-Waltz „okopała się” w Ratuszu i unika debat oraz spotkań, gdyż boi się jakiejś wpadki. Do mieszkańców wyszła z za tego wielkiego żelaznego płotu na pl. Bankowym dopiero teraz przed wyborami i próbuje przekonać ich tymi samymi obietnicami co 4 i 8 lat temu. Tylko, że te obietnice nie są realizowane, albo wykonywane z wielkim opóźnieniem.

Czy zgadza się Pan z pomysłem Prezydenta Bronisława Komorowskiego, który chce powstania pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej? Taki pomnik jest potrzebny?

Taki pomnik już jest na Cmentarzu Powązkowskim i uważam, że jest to najlepsza dla niego lokalizacja. Nie ma potrzeby budowy nowego. Hanna Gronkiewicz–Waltz zgodziła się kilka lat temu ze zdaniem SLD, żeby takiego pomnika nie budować na Krakowskim Przedmieściu, więc nie rozumiem, czemu nagle robi woltę i mówi, że jednak powinien powstać. Ja osobiście jestem zwolennikiem „żywych” pomników – budowania szkół, przedszkoli czy szpitali i nadawania im imion. Jeśli już pomnik miałby powstać, to nie za pieniądze podatnika, tylko na przykład ze zbiórki publicznej, czy z darowizn. Uważam, że miasto nie powinno wydawać pieniędzy na pomniki, gdyż brakuje ich na ważniejsze sprawy, jak np. remonty walących się kamienic.

Jak Pan oceni tegoroczny budżet partycypacyjny oraz przyszłoroczną jego edycję?

Cieszę się, że Hanna Gronkiewicz-Waltz zgodziła się na ten, jak to nazwała, eksperyment. Postulowaliśmy to jako SLD od czterech lat – podobnie jak szereg ruchów miejskich i organizacji pozarządowych. Szkoda że Pani Prezydent przeznaczyła na niego tylko 26 milionów złotych, za mojej prezydentury byłoby to ok. 140 mln złotych, czyli 1 proc. budżetu i kwota ta rosłaby sukcesywnie. To warszawiacy najlepiej wiedzą, jak wydawać te pieniądze.

Zespoły ds. budżetu sprawdziły się?

Wszelkie konsultacje w tej sprawie były przeprowadzone profesjonalnie. Nie słyszeliśmy o jakichś większych problemach. Podobała mi się właśnie ta idea, gdzie wszyscy spotykamy się razem i dyskutujemy na co przeznaczyć pieniądze z budżetu partycypacyjnego.

Wielokrotnie podkreślał Pan, że jest Pan z Pragi. Czego ta dzielnica oraz szerzej prawobrzeżna Warszawa potrzebuje?

To temat rzeka. Prawobrzeżna część stolicy była przez wiele lat niedoinwestowana, a w naszej wizji miasto powinno rozwijać się równomierni. Różnice inwestycyjne powinny zostać wyrównane. W pierwszej kolejności niezbędne są remonty kamienic, podłączenie do kanalizacji, powstawanie nowych mieszkań komunalnych, konieczny jest także powrót do inwestycji drogowych, które Platforma porzuciła – mam tu na myśli Obwodnicę Śródmieścia, Trasę Tysiąclecia, poszerzenie Marywilskiej czy też budowę Trasy Mostu Północnego. Powinien także powstać Most Krasińskiego. Praga powinna być rewitalizowana, także pod względem społecznym.

Między innymi z Pragą właśnie łączy się kwestia reprywatyzacji, która jest jednym z głównych tematów tej kampanii wyborczej. Jak Pan oraz SLD zamierzacie rozwiązać ten problem?

SLD złożył swój projekt ustawy – nie mieliśmy takie problemu intelektualnego jak inni i nie musieliśmy kopiować od konkurencji. Projekt jest prosty, czytelny i oczywisty – po pierwsze nie ma mowy o zwrotach w naturze, wszyscy, którzy mieli prawa do terenów mogą złożyć wnioski o odszkodowanie, które będą wynosić 5 procent wartości nieruchomości. Będą trzy lata na składanie takich wniosków. Chcemy, by było to szybkie, precyzyjne chirurgiczne cięcie, które ochroni place, szkoły czy przedszkola, a z drugiej strony zapewni poprzednim właścicielom jakąś rekompensatę.

Co Pan sądzi o obecnej formule reprywatyzacji?

Prezydium Rady Warszawy - od lewej: Ewa Masny-Askanas, Ewa Malinowska-Grupińska, Sebastian Wierzbicki i Olga Johann

Pani Prezydent w kwestii reprywatyzacji nie zrobiła nic, a jako wiceprzewodnicząca PO mogła doprowadzić do rozwiązania sprawy dekretu Bieruta. Nie ma naszej zgody na reprywatyzację w obecnej formie, która urąga ludzkiej godności. Trzeba przyjąć pakiet rozwiązań w ramach miasta, nie czekając na Sejm i Senat. Jedną z pierwszych moich decyzji będzie powołanie zespołu do rozwiązania problemu dekretu Bieruta, składającego się z prawników, ale także przedstawicieli spółdzielni i lokatorów. Będziemy walczyć w sądach, Sejmie a nawet w Strasburgu, jak będzie trzeba. Żaden lokator nie straci dachu nad głową z powodu reprywatyzacji!

Biuro Gospodarki Nieruchomościami na czele z dyrektorem Bajko jest atakowane niemal ze wszystkich stron, poza Ratuszem. Ta krytyka jest słuszna?

Wielokrotnie krytykowałem Biuro Gospodarki Nieruchomościami, między innymi za brak skutecznego poszukiwania  dodatkowych dochodów dla miasta. Uważam, że jest robione zbyt mało, by chronić przestrzeń publiczną przed zwrotami. Nie ma pełnej jawności zwracanych nieruchomości. Nie są one rozpatrywane w kolejności zgłoszeń. To nie są rzeczy wymagające nakładów. Trzeba to uporządkować. Podobnie jest w kwestii planów zagospodarowania przestrzennego. Miasto może ich używać w celu zachowania funkcji publicznej terenu. Dziś chronione w całości są tylko drogi.

Mówił Pan, że darmowa komunikacja jest nierealna. Czy w takim razie da się chociaż powstrzymać podwyżki cen biletów oraz co należałoby poprawić w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej?

Komunikacja mogłaby być tańsza. Nie będę ścigał się z konkurentami na populistyczne obniżki. Ale obiecuję, że za mojej prezydentury przez najbliższe cztery lata nie będzie w Warszawie żadnych podwyżek - nie tylko cen biletów. Uważam, że Hanna Gronkiewicz-Waltz wystarczająco wydrenowała przez ostatnie lata kieszenie warszawiaków. Trzeba szukać oszczędności, dodatkowych źródeł dochodów. Na przykład zajezdnie można przenieść z centrum miasta i wykorzystać te tereny pod inwestycje. Warto by też likwidować Zarząd Transportu Miejskiego, który stał się przechowalnią urzędników. Jego kompetencje mogłyby trafić bezpośrednio do Ratusza. Jako prezydent zaprzestałbym też ciągłych zmian tras linii autobusowych. Mogłyby one się odbyć tylko po szerokich konsultacjach społecznych.  Trzeba włączyć do systemu transportu miejskiego kolej i stworzyć z niej „czwartą linię metra”. Do tego są jednak potrzebne parkingi Park and Ride przy węzłach przesiadkowych.

źr. fanpage SLD Warszawa

Jest Pan zwolennikiem decentralizacji w Warszawie i przenoszenia kompetencji do dzielnic?

Władza powinna być bliżej ludzi. Dlatego gdy słyszę takie zdania, że w Warszawie jest za dużo radnych, że w Nowym Jorku jest ich kilkunastu to chcę zwrócić uwagę na jedno. Tam każdy radny ma duży sztab ludzi, kilka biur, asystentów i duży budżet na działalność. Gdyby byli u nas tylko radni miejscy, to mieszkańcy musieli by bardzo długo czekać, by dostać się na dyżur, a my musielibyśmy przejść na pracę etatową. Jestem przeciwnikiem odbierania kompetencji burmistrzom, zwłaszcza, gdy są oni z innej opcji niż prezydent miasta. Są jednak pewne obszary w których decentralizacja się nie sprawdza, na przykład kwestia bibliotek. Dziś podlegają burmistrzom dzielnic i niektórzy z nich potrafią o nie dbać, choćby znajdując pieniądze na zakup nowości, a inni z kolei obcinają im środki i nie ma za co kupować książek. Ponadto brakuje jednej wspólnej karty bibliotecznej dla całego miasta. Dziś każda z dzielnic ma inną, nie ma też jednego systemu katalogowego, nie mówiąc już o możliwości wypożyczenia książki np. na Białołęce i oddania jej na Ursynowie. Centralne zarządzanie jest też ważne w przypadku dużych inwestycji, np. drogowych czy komunikacyjnych, jednak w sprawach bardziej lokalnych, zdecydowanie jestem zwolennikiem decentralizacji i zwiększenia wpływu mieszkańców.

Czyli popiera pan postulat zwiększenia roli Rad Osiedli? Przydałyby się jednak w tej materii jakieś działania mające na celu poszerzenie wiedzy mieszkańców na ten temat, gdyż ostatnie wybory na Pradze-Południe z frekwencją rzędu 1,5 proc. pokazały, że wiele osób niewiele wie na ten temat.

Oczywiście. Rady Osiedli, czy na przykład Rady Seniorów to organy doradcze. Każdy chyba lubi otaczać się mądrymi doradcami i każdy burmistrz także powinien mieć do pomocy odpowiednie ciała doradcze i korzystać z ich mądrości i doświadczenia. Władze dzielnicowe powinny traktować te organy po partnersku, gdyż ich zadaniem jest pomoc w rozwiązywaniu spraw mieszkańców.

A czy burmistrzowie dzielnic powinni być wybierani bezpośrednio?

Jest to ciekawy pomysł, ale trzeba pamiętać że obecna ustawa o ustroju Warszawy jasno precyzuje pozycję prezydenta. Burmistrzowie realizują swoje zadania na podstawie pełnomocnictw prezydenta. Mogłyby mieć miejsce takie sytuacje, że burmistrz ma mocny mandat, gdyż jest wybrany przez mieszkańców, ale nie będzie miał wielu kompetencji, gdyż ustawa tego nie przewiduje.

Może też być tak, że burmistrz będzie z jednej opcji politycznej, a większość w Radzie Dzielnicy z innej.

No właśnie, jest to pewien dysonans. Sprzyja to konfliktom, więc nie wiem czy ma sens ewentualne przenoszenie takich konfliktów na grunt Rad Dzielnic.

Przejdźmy teraz do spraw bardziej społecznych. Co miasto powinno zrobić dla stołecznego sportu? Kilku kandydatów podkreśla, że bez pomocy Ratusza, lokalne kluby upadną.

Bez dwóch zdań miasto musi interweniować. Jeszcze cztery lata temu dyrektor Biura Sportu w Warszawie był z ramienia SLD i efekty były takie, że nakłady miasta na sport były o połowę większe niż obecnie. Ponad 90 proc. warszawiaków oceniało pozytywnie działalność biura w Barometrze Warszawskim. Chcemy powrócić do tego poziomu finansowania, chcemy też rewitalizacji klubów w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, zwolnienia ich z opłaty za użytkowanie wieczyste, ale także normalnego dialogu między klubami, stowarzyszeniami i organizacjami sportowymi. Osobną kwestią jest także budowa nowych obiektów sportowych – duża hala sportowo-widowiskowa, nowy olimpijski basen, czy też zadaszenie lodowiska na Stegnach.

Jak zachęcić warszawiaków do korzystania z instytucji kultury? SLD wielokrotnie podkreślało konieczność wzmocnienia jej roli w Warszawie.

Coraz mniej mieszkańców Warszawy stać na korzystanie z instytucji kultury. Chcemy zaprezentować pakiet dla seniora, który będzie przewidywał duże zniżki, a nawet bezpłatne wejścia do niektórych stołecznych instytucji kultury. Nie ma naszej zgody na oszczędności w kulturze, na przykład na łączenie teatrów z przyczyn ekonomicznych. Ponownie rozłączymy Teatr na Woli z Teatrem Dramatycznym. Czekamy też na rozpoczęcie budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej, podobnie jak Teatru Rozmaitości. Ponadto, powinien powstać teatr piosenki. Ważna jest też kultura lokalna – domy kultury w każdej dzielnicy z atrakcyjną ofertą programową. Polityka kulturalna obecnej władzy polega głównie na obsadzaniu stanowisk kierowniczych (np. w teatrach) z klucza partyjnego. Efektem tego była na przykład porażka Warszawy w głosowaniu na Europejską Stolicę Kultury.

źr. fanpage Sebastiana Wierzbickeigo

Czy prawy brzeg Wisły powinien pozostać w swoim obecnym, półdzikim kształcie, czy też powinno się go zagospodarować?

W półdzikim tak, natomiast na pewno nie na w pełni dzikim. Nie może być tak, że z lewej strony jest piękne nabrzeże, a z prawej chaszcze i krzaki. Jestem przeciwnikiem betonowania prawego brzegu, natomiast powinno tam powstać więcej miejsc rekreacyjnych, po to, by warszawiacy chętnie tam przychodzili.

Oprócz Wisły, mieszkańcy prawego brzegu chętnie spędzają czas w lokalach przy ulicach Ząbkowskiej czy Francuskiej. Potrzeba więcej takich miejsc w całej Warszawie?

Zdecydowanie  tak. Musi powstawać przestrzeń publiczna, gdzie zarówno młodsi, jak i starsi mogą spotkać sąsiadów, porozmawiać i w przyjemny sposób spędzić czas. Trzeba też wykorzystywać i sadzić zieleń, choć może nie w taki sposób jak na pl. Powstańców Warszawy.

Taką funkcję spełniałyby lokalne targi? Coraz częściej stare bazary (jak na przykład na pl. Szembeka) zmieniają się w centra handlowe. Ma to swoje zalety, jednak czy miasto powinno wspierać lokalne targowiska.

Oczywiście. Takie bazary są na całym świecie. To są miejsca tworzące swój własny klimat, ale także dające możliwość zakupu świeżej, zdrowej żywności z pewnego źródła i w przystępnych cenach. Jestem zwolennikiem zwłaszcza targów jednodniowych, często rozmawiam z kupcami i znam ich problemy. Jednym z największych jest opłata targowa, którą na gruncie parlamentarnym chcemy znieść. Miast powinno nie tylko wyznaczać miejsce na takie bazarki, ale także dbać o ich klimat – przykładowo bazar Różyckiego aż prosi się, by odbudować jego świetność.

Dziękuję za rozmowę.

Pozostałe wywiady z kandydatami:

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Jestem faworytem

Agata Nosal-Ikonowicz: Odzyskajmy miasto!

 

Zdjęcia: Polityka Warszawska oraz źródła wskazane pod zdjęciami

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...