Zwycięskie referendum?

Błażej Poboży    2013-10-15 07:27:28

Najważniejsze od lat wydarzenie w życiu społeczno-politycznym stolicy za nami. Po raz pierwszy od 1989 roku niezadowoleni z rządów swojego prezydenta mieszkańcy Warszawy podjęli próbę jego odwołania przed upływem kadencji. Warszawska Wspólnota Samorządowa, bezpartyjna koalicja dzielnicowych komitetów wraz z towarzyszącymi jej podmiotami zebrała ponad 230 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Za tymi podpisami stały różne motywacje zwykłych obywateli naszego miasta. Drożejąca komunikacja miejska, rozgrzebane inwestycje, opóźnienia w budowie II linii metra, brak wystarczającej miejsc w przedszkolach i żłobkach, przerośnięta stołeczna administracja, arogancja władzy, fatalna polityka kulturalna, czy zła promocja miasta, to pewnie główne z powodów, dla których tak wielu warszawiaków podpisało się pod wnioskiem o referendum.

Obok społecznych motywacji były też te polityczne. Piotr Guział, burmistrz Ursynowa i lider WWS rozpoczynając zbiórkę podpisów liczył, że dzięki całej akcji na rok przed wyborami samorządowymi uda mu się wypromować własną osobę i bezpartyjny ruch, któremu jako szef Naszego Ursynowa patronuje. Prawo i Sprawiedliwość, które w kampanię zaangażowało się nieco później postanowiło uczynić z referendum kolejną arenę swojego sporu z Platformą Obywatelską i zadać jej kolejny po Elblągu i Podkarpaciu cios, tym cenniejszy, że wyprowadzony w dotychczasowym bastionie partii Donalda Tuska. Sprawę próbowały rozgrywać także mniejsze organizacje jak Ruch Palikota, Republikanie, Zieloni, czy Solidarna Polska mając nadzieję, że obecność w mediach pomoże promocji ich szyldów i programowych postulatów. W referendum angażował się nawet Sojusz Lewicy Demokratycznej, który do końca grał na dwóch fortepianach by ostatecznie podjąć decyzję, która być może utoruje mu drogę do przyszłej koalicji z PO.

Referendum odbyło się, ale nie jest wiążące. Mimo, że przy urnach stawiło się ponad 340 tysięcy warszawiaków, co nie jest złym wynikiem w przypadku głosowań pomiędzy kadencjami, dla odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz zabrakło trochę ponad 40 tysięcy głosów. Pani prezydent pozostała na stanowisku.

Kto wygrał? Kto przegrał? Te pytania zdominowały dyskusję po referendum. Nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi, bo i sytuacja jest naprawdę wyjątkowa. Każdy z liczących się podmiotów i wygrał je i przegrał. PO wygrała, bo obroniła Hannę Gronkiewicz-Waltz na urzędzie, ale poniosła wizerunkową porażkę, co zresztą sygnalizowałem już w chwili podjęcia przez tę partię antyfrekwencyjnej strategii.

WWS i osobiście Piotr Guział przegrał bo, nie udało mu się odsunąć od władzy pani prezydent, ale jednocześnie wygrał bo stał się politykiem rozpoznawalnym w skali ogólnopolskiej, w kilka miesięcy budując wyjściowy kapitał polityczny, na który inni musieli pracować latami. 8 procent wskazań w badaniu wskazującym najlepszego kandydata na prezydenta stolicy to przecież więcej niż łączny wynik potencjalnych kandydatów kilku innych parlamentarnych środowisk (SP, TR, R).

Podobnie niejednoznaczny jest bilans zysków i strat SLD. Partia Leszka Millera uczyniła duży krok w kierunku ewentualnej koalicji z PO w Warszawie, a może i w całym kraju, zwiększając swe polityczne znaczenie. Jednocześnie w oczach wielu wyborców stała się partią współodpowiedzialną za politykę Hanny Gronkiewicz-Waltz, którą de facto swoją decyzją uratowała. To także sygnalizowaliśmy wcześniej w naszych artykułach. Referendum było w rękach SLD i choć spodziewałem się czy też sugerowałem w jednej z moich analiz inny ruch na ostatniej prostej, nie zmienia to faktu, że jednym ze źródeł referendalnej porażki organizatorów była zdyscyplinowana postawa części lewicowego elektoratu, który zaufał w tym względzie swoim liderom, straszącym wizją „Warszawy Kaczyńskiego i Macierewicza”.

Czy PiS jest przegranym? Z pewnością apetyty w partii Jarosława Kaczyńskiego nie zostały zaspokojone. Warszawa miała być miejscem w którym PiS po raz kolejny w realnym starciu potwierdziłby swoją stabilną, sondażową przewagę nad partią Donalda Tuska. Tak się nie stało, ale nie była to przegrana z Platformą. Bardziej z częścią mediów, urzędniczą machiną i trochę z samym sobą. Nie mówię tu o słynnej literze „W”, która moim zdaniem była racjonalnym i interesującym pomysłem na zwiększenie zainteresowania referendum i zwarcie szeregów najwierniejszego elektoratu, ani nawet o prof. Glińskim, który poświęcił się całkowicie sprawom kampanii. Największy błąd popełniono na ostatniej prostej. Za dużo konferencji prezesa Kaczyńskiego, za dużo „wyborczych” obietnic. PiS dało się wciągnąć w narrację PO mówiącą o konieczności przedstawienia propozycji programowych, zamiast skoncentrować się na eksponowaniu błędów i zaniechań Hanny Gronkiewicz-Waltz i przede wszystkim demaskować antyobywatelską i w znacznym stopniu partyjniacką postawę dwóch filarów PO w osobie prezydenta i premiera rządu. Prezesa Kaczyńskiego było też zwyczajnie trochę „za dużo”, zwłaszcza gdy na polu ogólnokrajowym niektóre media szczególnie eksponowały kolejne konferencje Antoniego Macierewicza. Straszenie PiSem, czyli główny „pomysł” PO na wszelkie wybory od 2007 roku, działa coraz mniej i na mniejszą część elektoratu tej partii, ale nadal trochę działa. Znam wielu wykształconych, głównie liberalnych wyborców PO, którzy wielokrotnie zapewniają o swoim odwrocie od Platformy, by później po raz kolejny wejść do tej samej, mocno już zmąconej wody. Po stronie sukcesów PiS wymieniłbym za to sprawność lokalnych struktur partii, które dowiodły że są w stanie prowadzić intensywną kampanię z wykorzystaniem niewielkich w sumie nakładów (w porównaniu do tego co miało miejsce choćby w Elblągu czy na Podkarpaciu). Sukcesem PiS jest także podtrzymanie monopolu na prawicy. Udział SP w kampanii referendalnej był niewielki, a PJN praktycznie żaden. Jeśli już ktoś z prawej strony skorzystał na referendum to Przemysław Wipler i Republikanie, który w przeciwieństwie do europosłów z SP i PJN, zainteresowanych bardziej Brukselą niż Warszawą, pokazał że ma jakiś pomysł na stolicę. Choć nie przekłada się to na ruch sondażowy, wzmacnia pozycję byłego posła PiS w negocjacjach z Gowinem, czy Kowalem przy tworzeniu nowej politycznej formacji.

Podobny problem co PiS dotknął Ruchu Palikota, który pod koniec kampanii przepoczwarzył się w Twój Ruch. Partia, która ma w swych szeregach jednego z najciekawszych polityków młodego pokolenia (Andrzej Rozenek) po mocnym wejściu w kampanię zupełnie odpuściła. Dziwi to tym bardziej, że Artur Dębski miał być przecież jednym z tych, z którymi Piotr Guział kreślił wstępne referendalne plany. Twój Ruch (d. RP) mógł w tej kampanii wykorzystać niezdecydowanie SLD i sięgnąć po część lewicowego elektoratu. Nie zrobił tego. Kompletnie niezrozumiałe jest przede wszystkim zaniechanie przez partię Janusza Palikota akcji na rzecz referendum ws. likwidacji Straży Miejskiej, która aż się prosiła o „podpięcie” jej pod akcję zbierania podpisów ws. głównego referendum.

To wszystko oceny polityczne. Nie one są jednak w całej akcji referendalnej najważniejsze. Będę trzymał się tezy wielokrotnie eksponowanej na łamach „Polityki Warszawskiej”, że impuls referendalny wyszedł od społeczeństwa. Zrodził się ze społecznego niezadowolenia, które umiejętnie skanalizował Piotr Guział. Pod wnioskiem o referendum podpisało się ponad 230 tysięcy konkretnych mieszkańców stolicy. Ponad 340 tysięcy wzięło udział w niedzielnym głosowaniu. Nie można przejść nad tym obojętnie. Ci świadomi wyborcy są największymi zwycięzcami referendum. To dzięki ich podpisom i groźbie odsunięcia od władzy wiceprzewodniczącej PO Warszawa bardzo się przez te kilka tygodni zmieniła. Zmniejszone zostały opłaty śmieciowe, zapowiedziano wprowadzenie Karty Warszawiaka, czy elementów budżetu obywatelskiego. Jest szansa na zmniejszenie Janosikowego, rozwiązanie problemów będących konsekwencją dekretu Bieruta. Budowa metra wyraźnie przyspieszyła, ma zostać dokończona południowa obwodnica. W ratuszu przeprowadzono od dawna wyczekiwane zmiany kadrowe, w tym zwłaszcza zmiany w obszarze promocji i kultury. Poprawiła się komunikacja z mieszkańcami, a Hanna Gronkiewicz-Waltz odbyła przez te kilka tygodni chyba więcej spotkań z warszawiakami, niż przez poprzednie siedem lat. To jest prawdziwy cud referendalny. Z tych obietnic trudno będzie się wycofać. Nie pozwolimy zresztą na to. O podjętych nowych i starych zobowiązaniach będziemy stale na naszych łamach przypominać. Warszawiacy są więc zwycięzcami. Zmienili swojego prezydenta nie odwołując go.

Niestety, jak polityczni aktorzy, także obywatele stolicy dzielą smak zwycięstwa i gorycz porażki. Bezprecedensowe wezwanie do referendalnej absencji to największy dramat tego referendum. Krótkowzroczna strategia rządzącej Platformy pozwoliła ocalić jej liderkę, ale społeczne i polityczne koszty tej operacji już są ogromne, a będą tylko większe. Jednym swoim wystąpieniem najważniejsze osoby w państwie przekreśliły dorobek wielu uświadamiających akcji profrekwencyjnych jakie zawsze towarzyszyły wszelkim głosowaniom. Pisałem o tym już wcześniej i wykorzystuję każdą okazję by to przypomnieć – absencja to żaden wybór. To rezygnacja z wyboru i pozbawianie się możliwości wpływania na otaczającą rzeczywistość. To rezygnacja ze sprawowania władzy. Wzywanie do absencji to cios w demokratyczne podstawy państwa, to cios w społeczeństwo obywatelskie. Znam argumenty obrońców Hanny Gronkiewicz-Waltz, którzy dowodzą że to przecież tylko taki trik, polityczna sztuczka, której zadaniem była neutralizacja akcji referendalnej. Problem w tym, że przeciętny Polak może mieć problem ze zrozumieniem geniuszu strategów rządzącej partii. Nie zapamięta motywów. Pamiętać będzie natomiast dzisiejszą atmosferę i towarzyszące jej wezwania i apele przeróżnych autorytetów. Obym się mylił, ale w perspektywie długookresowej największym przegranym referendum może się więc okazać i tak bardzo kruche, społeczeństwo obywatelskie w Polsce.

 
 
Komentarze do artykułu
Najnowsze w serwisie
Ratusz
2017-08-18 18:54:47
Ponad siedem tysięcy złotych - tyle zapłacą stołeczni urzędnicy za "konsul...
Białołęka
2017-05-25 17:35:54
Już w najbliższą sobotę, z okazji Dnia Matki, odbędzie się Białołęcki B...
Ratusz
2017-05-23 06:17:21
Od 1 czerwca wejdzie w życie nowa taryfa biletowa ZTM. Spadną ceny biletów dw...
Rozmaitości
2017-05-19 06:29:31
Budynek przy plaży obok Stadionu Narodowego (Poniatówce) od czerwca znów będ...
Żoliborz
2017-05-13 17:24:10
W sobotę wreszcie odsłonięty został pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego. W ...
Ratusz
2017-05-12 15:32:28
Ratusz ogłosił w piątek, że od września przedszkola w Warszawie będą bezp...
Mozaika polityczna
2017-05-11 15:54:43
Czwartek przyniósł nowe fakty w sprawie reprywatyzacji. Centralne Biuro Antyko...
Ratusz
2017-05-09 19:56:17
Stowarzyszenie Republikanie opublikowało na swoich stronach Mapę Wydatków War...
Ratusz
2017-05-08 19:46:51
Władze Warszawy chcą zachęcić do udziału w tworzeniu miejskiej zieleni. Zap...
Mozaika polityczna
2017-04-10 17:54:32
Głośno dyskutowanym tematem w poniedziałkowej dyskusji o sprawach politycznyc...